Jak nie wkurzać swojego faceta part I

Znasz pewnie doskonale tą sytuację. 

Jesteś ze swoim facetem na zakupach, oglądasz bieliznę w H&M i zastanawiasz się czy ta czerwona koronkowa koszulka Cię bardzo pogrubi; ale w sumie przecież Twój facet dobrze Cię już zna, więc i tak będzie frajda... I nagle widzisz, że kawałek dalej stringi ogląda szczupła blondynka, która z pewnością nie ma takich rozkminek czy coś ją pogrubia bo to ten typ, który wygląda idealnie w białych rurkach. I Twój osobisty facet, jednocześnie trzymając rękę na Twojej pupie, patrzy się na ten typ blondynki i na to, co ona ogląda. Robisz szybką kalkulację, czy już zrobić mi awanturę i wykrzyczeć mu, żeby do niej spieprzał, czy kupić koszulkę, żeby móc w niej samej jako singielka pić wino, akurat może sąsiad wpadnie, kto wie. 

Nagle niczego nieświadomy, jeszcze Twój facet widzi pioruny w Twoich oczach:
- Co kotek, bierzesz tą koszulkę? Weź, będziesz super wyglądała - mruczy Ci do ucha. 
- Tak? Dobrze wiem, że tamta laska jest szczuplejsza, ładniejsza, bardziej Ci się podoba, i wolałbyś ją w tych jej stringach! Tępa dzida, chyba nie wie,że to niehigieniczne! - syczysz do niego cicho. 

I tu mężczyzna robi oczy niewiniątka, nie wie o co Ci chodzi, po chwili kłótni też może się wkurzyć i uznać, że ma do czynienia z wariatką/wredną zołzą i odczepcie się wszyscy. 









Inna sytuacja, jakże częsta w czasach owładniętych manią fejsbuków, lajków, i jednocześnie monitorowania kto kiedy gdzie był online, kto odczytał wiadomość i nie odpisał, kto na czyj profil wszedł (serio, naprawdę nie możesz żyć bez tych informacji? Lepiej rusz tyłek na spacer! ).



Dzwoni Magda. Jest poniedziałek rano.
- Słuchaj, napisałam wczoraj wieczorem Adamowi, że jest to uruchomienie fontann, pokaz pewnie ładny, chyba wiadomix że chodziło mi o to,żeby mnie zaprosił! A widziałam wcześniej, że kliknął, że idzie na to! I był online, i nie odczytał mojej wiadomości. Pewnie poszedł z kimś innym, niby nie odczytał. żeby potem móc napisać, że nie widział i że sorry. 

Wymowna cisza z mojej strony, poraziło mnie skomplikowanie tej sytuacji. - I co, przeprosił? - pytam w końcu. 
- A gdzie tam, odczytał wiadomość dziś w nocy i nadal nie odpisał, a był online 30 minut temu. Ciekawe co on sobie myśli, następnym razem też tak zrobię, jak napisze do mnie, dupek jeden! Albo podobno jest taka funkcja, że nie widać, jak jesteś online, włączę, i niech ma.
- Eeee pewnie straszne tłumy na tym pokazie - próbuję pocieszyć koleżankę, jednocześnie myśląc sobie, że jakie to szczęście, że nie muszę myśleć, czy mój facet jest online, gdzie jest i gdzie ja jestem, i czy ja jestem online, bo w sumie co za różnica. Nie bawimy się w takie gierki i współczesne śledzenie. 
M. dalej drąży temat podstępnego Adama:
- Ale ja nie jestem głupia, weszłam na to wydarzenie i przewinęłam trochę tą listę osób, i były tam co najmniej 3 dziewczyny, które ma w znajomych, poznałam po profilowym, a przeglądałam mu ostatnio znajomych. I coś czuję, że był z którąś z nich. I weszłam na ich profile, czy może oznaczyły go, czy coś wrzuciły, ale nie....Może sprawdzę potem.
- Jasne, monitoruj sytuację  - mówię jednocześnie pisząc smsa do mojego A. że zrobię dziś jego ulubione spaghetti, niech ma. Jakbym miała dorabiać jako detektyw jak M. to ja dziękuję za takie atrakcje.
- Nie powiedziałam Ci tylko najważniejszego - on jednej z tych dziewczyn zalajkował mnóstwo zdjęć....I pod jednym napisał "fajna koszulka". To musi coś znaczyć - mówi już podniesionym tonem zrozpaczona M. 
- Myślisz? Może to zwykła koleżanka i ją lubi. 
- Tak? A czy Twój facet lajkuje zdjęcia innych lasek? Co byś wtedy zrobiła?

I nagle to pytanie odbija się echem w mojej głowie, a ja przerażona myślę, co też mój A. może robić na fejsie, bo w sumie nie wiem. Chyba nic takiego, skoro jest ze mną? A może ogląda koszulki, nogi w szortach jakiś koleżanek? Hmm...

- Magda, muszę kończyć.






Wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń jest przypadkowe, całkiem niezamierzone.

Komentarze