W poszukiwaniu św. Graala czyli fajnych dżinsów motocyklowych dla kobiety

Postanowiłam napisać recenzję pewnych spodni, a może komuś się przyda. Ja stojąc przed wyborem damskich dżinsów motocyklowych znalazłam pojedyncze opinie i recenzje, a tych konkretnych, które mi wpadły w oko -  jedną. To poniższa będzie druga! :) 

Także od początku. Szukałam damskich spodni motocyklowych, od razu odrzuciłam tekstylne (tak, tylko dlatego, że pogrubiają) i skórzane (za drogie). Czyli szukamy dżinsów. Chwilka w necie, ok jest kilka fajnych modeli ale wiadomo, trzeba przymierzyć, zwłaszcza, że to moje pierwsze spodnie na moto. 
Wybrałam się więc z moim lubym w zagłębie handlowo-motocyklowe czyli na Al. Prymasa w stolicy. Miałam upatrzony jeden konkretny model, w którym się zakochałam - Freestar Raya.




Zanim znalazł się wolny pracownik, zdecydowałam się na buty ale co tam, też były potrzebne ;-) i tak doszliśmy do jeansów. 
Pan pokazał mi w sumie 3 modele, Raya, drugie które miały protektory tylko na kolanach więc odpadły i trzecie, idealne dla gwiazdy country. Dla porównania chciałam przymierzyć jakieś tekstylne ale nie było dostępnej rozmiarówki (ojj nie dbacie o motocyklistki). 

Największe rozczarowanie Freestarami Raya? Nie są granatowe jak na zdjęciu wyżej, które jest publikowane w większości sklepów internetowych, tylko są jasne, przecierane jak niżej:





Zmienia perspektywę, prawda? Dla mnie to był minus, na szczęście okazało się, że są też czarne, i takie też kupiłam. Miały powłokę, która sprawiała, że były jakby lekko błyszczące ale po pierwszym praniu się sprała...




Jak się sprawują? Ano nieźle. Wygląda się w nich całkiem ok, choć jak się nie jest chudzinką, to protektory na biodrach są widoczne, ale to drobiazg i nie o to chodzi w motosprawie! Ale wiadomo, kobietą być ;-) 
Spodnie są typowo miejskie i do takiej jazdy się nadają. Używając ich na kursie i jeżdżąc po okolicach – super. Choć przyznam, że jeżdżąc w nich obecnie tj. przy ok 28 stopniach i SMX-6 Alpinestars czyli butach za kostkę, część nogawki, która jest w bucie jest dość przepocona, a nie jestem osobą, która ma z tym jakiś problem. Zresztą kto się poci na kostce?

Za to w czerwcu wybrałam się w nich do Chorwacji, tak to chyba nikt ich nie sprawdził. 
U mnie w zasadzie wynikało to z małego doświadczenia świeżaczka, zresztą pewnie nie mogłabym sobie pozwolić na kolejny zestaw ubrań motocyklowych. 
Powiem tak: wiadomo, że w 35 stopniach ogólnie jest gorąco w długich spodnich i kurtce ale ciuchy turystyczne mają wywietrzniki, są z innych materiałów i jakoś da się żyć. Kiedy ja płynęłam w trakcie przystanków i pierwsze co na stacji benzynowej, to zrzucałam kurtkę, co tam kask, kurtko miejska odlep się -  moi towarzysze podróży całkiem nieźle funkcjonowali. W ciuchach turystycznych. Myślę, że każdy kto był w dłuższej podróży motocyklem, latem, w cieplejszym klimacie zna ten motyw – dojeżdża się do miejsca spoczynku i rozwiesza się ubrania, żeby wyschły z potu i się wywietrzyły (domyślam się, że osoby, którym temat jest obcy właśnie się krzywią z obrzydzenia ale taka jest ugly truth). To przy takim suszeniu, moje miejskie ładne ciuszki wypadały średnio, także nie popełnijcie mojego błędu i dalsza trasa latem tylko w dostosowanych ubraniach! 

Ja na kolejny dalszy wypad latem koniecznie muszę się doposażyć w coś bardziej turystycznego.

Mam nadzieję, że komuś moja recenzja spodni i kilka real zdjęć pomoże :)


Komentarze