Żeby tylko nie żałować


Już nigdy nie będziemy tak młodzi, jak w tej chwili.

Tak, oczywiste i banalne... ale czy zdajesz sobie na co dzień z tego sprawę? Czy ciągle coś odkładając na wieczne później, kiedy będzie więcej czasu, zdajesz sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie moment kiedy będzie luźniej, spokojniej nie nastąpi w ciągu 30 lat? 


Dla mnie moment kiedy pierwszy raz mocno to do mnie dotarło był lekko przerażający ale otrzeźwiający. Uświadomiłam sobie, że teraz jest ten czas, najlepszy, że to jest moja młodość, i potem również może być fantastycznie ale będę starsza, i może na pewne rzeczy być za późno. 

Ludzie ciągle na coś czekają: na piątek, na weekend, na wakacje, na to aż coś się zmieni i wtedy będą podobno szczęśliwi - tylko zapominają, że ten czas czekania to większość ich życia, które przelatuje im między palcami. Ja tak nie chcę żyć, nie chcę kiedyś się obudzić z myślą, że mogłam tyle zrobić a siedziałam przez tv i czekałam nie wiadomo na co. Między innymi też po to ten blog.

Linkuję artykuł Czego ludzie żałują pod koniec swoich dni  i naprawdę polecam przeczytać. Okazuje się, że mało kto żałuje pod koniec życia, że nie zarobił więcej, nie kupił lepszego auta...

Pomyśl sobie, że ten dzień mija bezpowrotnie i szkoda zmarnować go całkiem na niczym. 

Jeszcze jedna kwestia odnośnie czasu i żałowania, którą chciałam tu zawrzeć. 

Jechałam autobusem, wsiadała kobieta z wózkiem z małym dzieckiem. Autobus na szczęście niskopodłogowy, więc bez większego problemu wsiadła, ludzie niechętnie się usunęli z miejsca na wózki. Dziewczyna w szpilach, stojąca obok, głośno wzdycha i wywraca oczami do koleżanki, pokazując na kobietę, która głupia nie była i to widziała.

Inna sytuacja, w przychodzi Enel Med zdaje się, ale to nie ma znaczenia. Jest rano, poniedziałek, pod gabinetem gdzie pobierają krew kolejka. Podchodzi kobieta w widocznej ciąży, myślę, że pewnie może 6-7 miesiąc. I grzecznie mówi, czy może teraz wejść, zgodnie z prawem wejścia bez kolejki. I nagle odzywa się starsza kobieta podnosząc głos i mówi, że każdemu się śpieszy, dzieci się zachciało to niech czeka... Zatkało mnie, nie wiem jak innych i jak personel, który powinien zareagować. Ale okazało się, że pani była z mężem, który momentalnie zareagował, okazało się, że ta starsza kobieta miała jeszcze sporo do powiedzenia na temat jego ciężarnej żony, tylko dlatego, że chciała skorzystać ze swojego prawa.

W obydwu sytuacjach żałowałam, że nie zareagowałam. Że nie pokazałam tej drugiej osobie, że ktoś widzi to chamstwo, brak empatii i jej pomoże. 

Inna sytuacja, idę z psem i mamą obok ich osiedla. Idzie kobieta, z dużym psem na smyczy, drugim mniejszym, który idzie za nią. Rozmawia przez telefon, wykonuje jakieś nerwowe ruchy i co chwila szarpie smycz psa, który nic nie robi...Pies w pewnym momencie minimalnie odchodzi w bok, pewnie chce coś powąchać czy się wysikać (w końcu od tego jest spacer z psem?!) a kobieta zaczyna go szarpać jeszcze bardziej i drzeć się na niego... I w tym momencie słyszę, co jest dla mnie samej zaskoczeniem, swój głos, jak krzyczę do niej czemu tak męczy tego psa. Uwaga, odpowiedź właścicielki dwóch czworonogów: "to mój pies i mogę robić co chcę". Więc wykrzyczałam jej, że wezwę do niej straż miejską i jakaś organizację, skoro nie wie co znaczy mieć psa. 

Cała sytuacja była dla mnie strasznie nerwowa, i jak napisałam, sama byłam zaskoczona swoją reakcją, nie planowałam tego, nie myślałam co jej powiedzieć, po prostu nerwy mi puściły. Może można było to inaczej zrobić ale i tak cieszę się, że tak wyszło, że zwróciłam jej uwagę, że doszło do niej, że ludzie patrzą i reagują. I wiem, że gdybym nic wtedy nie zrobiła, to byłoby mi potem żal. Dlatego zawsze staram się reagować, i zachęcam do tego. Nie myśl, że ktoś to zrobi - bo ktoś to właśnie Ty.


Komentarze